|  Strona Główna  | NR 6(90)2003  | archiwum  |  indeksy  |  księgarnia  |  prenumerata  |  redakcja  |

W NUMERZE:


DRODZY CZYTELNICY!
Ks. Jan Strzałka SCJ

WIERNY KOŚCIOŁOWI
KARDYNA
Ł STANISŁAW NAGY SCJ

WIATYK
Ks. Stanisław Mieszczak SCJ

UCZESTNICY CIERPIEŃ CHRYSTUSA
Jan Paweł II

NIECH IDĄC PRZEZ ŻYCIE,
NARZĘDZIEM TWYM BĘDĘ, PANIE

Tadeusz Pułczyński

MŁODYM SERCEM

SŁOWA OCZEKIWANE

BĄDŹ BLIŹNIM DLA CIERPIĄCEGO
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ

BYĆ DLA DZIECI

ŻYCIE DOBREM MALOWANE
Hanna Zieleźnik

RADOŚĆ CHORWACJI
Barbara Kelčec-Suchovec

 

BĄDŹ BLIŹNIM DLA CIERPIĄCEGO

Zawsze daj jeść – kiedy cię o to proszą.
Nie wzbraniaj swego serca głodnym.
Nie przyspieszaj kroku
na widok chorego żebraka.
Nie analizuj, czy jest godny twego wsparcia...

Od dawien dawna udzielana jest jałmużna, ponieważ w historii ludzkości nigdy nie brakowało ubogich. Autor Księgi Mądrości Syracha prosi: "(…) bądź wielkoduszny zwłaszcza wobec ubogiego i nie pozwalaj mu długo czekać na jałmużnę. Wspomóż nędzarza zgodnie z przykazaniem i nie dawaj mu odejść z próżnymi rękami. Poświęć pieniądze dla brata i dla przyjaciela i nie pozwól, aby bez pożytku zżarła je rdza pod kamieniem" (Syr 29,8-10).

Chrystus wzywa do jeszcze większego radykalizmu: "Sprzedajcie, co posiadacie, i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które się nie zużywają – skarb, który nie traci na wartości w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest wasz skarb, tam będzie i wasze serce" (Łk 12,33-34).

Ubożenie naszego społeczeństwa sprawia, że coraz częściej spotykamy się z prośbą o wsparcie. Czynią to osoby prywatne, instytucje, zakłady pracy. Często jedyną szansą dla nich jest hojność ludzi dobrej woli. Wielu sądzi, że najwięcej ofiarują bogaci. Życie jednak pokazuje, że dobroczynność jest silna dzięki ludziom ubogim. To ich skromne ofiary wspierają tych, którzy znajdują się w jeszcze bardziej rozpaczliwym położeniu.

Zjawisko to nie jest nowe, gdyż już Chrystus obserwując, jak bogacze składają swoje ofiary do skarbony, zwrócił uwagę na pewną ubogą wdowę, która włożyła tam dwa pieniążki, i powiedział: "Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę Bogu z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie" (Łk 21,1-4).
 

Miał być zaczynem i światłem na świeczniku.
Pretensje do wszystkich rościł,
że tak słabo działają,
a na świecie tyle zła.
Wszyscy powinni współpracować! – krzyczał.
Na prezydenta katolika trzeba głosować –
dobrze radził.
Dlaczego na biednych
pieniędzy nie zbiera się? – bezsilnie pytał.
W telewizji znowu króluje eros i przemoc –
przestrzegał.
Trzeba to zmienić,
a złu powiedzieć – dość!
Nagle harcerz do niego ze skarbonką podszedł.
– Czy da pan coś na biednych?
– A dlaczego ja? – oburzony spytał.

Współcześnie na tle powszechnych niemal kłopotów z brakiem pieniędzy szczególnie boli, że nie ma ich dostatecznie dużo dla chorych, niepełnosprawnych i w podeszłym wieku. Coraz częściej napotykamy sytuację, w której biedny człowiek rezygnuje z wykupienia lekarstw przepisanych mu przez lekarza lub wybiera tylko niektóre, i to najtańsze. W środkach masowego komunikowania zamieszczane są rozpaczliwe apele o pomoc finansową, gdyż nie wystarcza pieniędzy na pokrycie kosztów skomplikowanego przeszczepu. Można zrozumieć, że z powodu kryzysu materialnego nie oddano do użytku nowego odcinka drogi szybkiego ruchu. Ale kiedy z braku pieniędzy umiera chory, zwłaszcza chore dziecko, ponieważ nie można było zakupić odpowiednich środków, wówczas brakuje słów usprawiedliwienia…

Jan Paweł II zaniepokojony sytuacją chorych, zwłaszcza w społeczeństwach ubogich, apeluje, aby "oprzeć relację pomiędzy ekonomią a ochroną zdrowia na bardziej ludzkich i chrześcijańskich zasadach" (Przemówienie do uczestników XIV Międzynarodowej Konferencji Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, Rzym 19 XI 1999, 2).

Z upośledzonym dzieckiem do lekarza przyszli.
Liczyli na życzliwość i pomoc.
On uznał – specjalisty potrzeba.
Specjalista do kliniki odesłał.
Po krótkim tam pobycie
na rehabilitację pojechali.
Jak to bywa – pieniędzy brakło.
Więc do najbliższej rodziny poszli.
Ci, dla nich życzliwi, do fundacji odesłali.
Fundacja do wielkiej firmy – firma do urzędu.
Urząd do podległego banku.
Bank nie dał – z powodu proceduralnego błędu.
Bóg przypadkowo przechodził
I zmartwionych ludzi zapytał.
Przyjaciele, czego szukacie?
Pieniędzy dla chorego dziecka – padła odpowiedź.
Bóg chwilę pomyślał.
Następnie dał im taką radę.
Ja u biednych ludzi pieniądze trzymam.
Do nich idźcie – na pewno dadzą.

Chrześcijanin nie może pozostać obojętny na widok cierpiącego człowieka. Nie wolno mu być przezornym i zanadto podejrzliwym… Szczególnie dotyka to ubogiego chorego, gdy z taką postawą spotyka się ze strony rodziny, sąsiadów, czy też duszpasterza... W tej sytuacji lepiej udzielić mu skromną ofiarę niż chłodną obojętność. Chory jest wrażliwy i potrafi zrozumieć trudności materialne dobroczyńcy. Natomiast usłyszane kategoryczne "nie dam" bardziej go zaboli niż perspektywa kalectwa lub śmierci…

Papież uczy, że aby być czułym na niedolę ubogich chorych: "potrzebna jest dziś nowa «wyobraźnia miłosierdzia», której przejawem będzie nie tyle i nie tylko skuteczność pomocy, ale zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka, solidaryzowania się z nim, tak aby gest pomocy nie był odczuwany jako poniżająca jałmużna, ale jako świadectwo braterskiej wspólnoty dóbr" (List apostolski Novo millennio ineunte. Na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, 6 stycznia 2001, 50).

Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ

 

© 1999 - 2003 SCJ PL