![]() |
|
|
| Strona Główna | numer aktualny | archiwum | indeksy | księgarnia | prenumerata | redakcja | |
|
|
W NUMERZE:
|
NIE ZATWARDZAJCIE DZISIAJ SERC WASZYCH! Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu (Łk 19,5). Święty Łukasz w swojej Ewangelii ukazuje nam spotkanie Jezusa z człowiekiem o imieniu Zacheusz, bardzo bogatym zwierzchnikiem celników. Ponieważ był niskiego wzrostu, aby zobaczyć Chrystusa, wspiął się na drzewo. Wtedy usłyszał słowa Nauczyciela: "Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu". Jezus dostrzegł gest Zacheusza, odczytał jego pragnienie i niejako uprzedził zaproszenie. Wywołało to nawet zdziwienie niektórych, że do grzesznika poszedł w gościnę. Zacheusz uszczęśliwiony tą wizytą "przyjął Chrystusa rozradowany" (por. Łk 19,6), czyli otworzył wielkodusznie drzwi swego domu i serca na spotkanie ze Zbawicielem (...). Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim (Łk 19,8). Chrystus "światłość świata" (por. J 8,12) wniósł w dom Zacheusza, a w sposób szczególny w jego serce, swoje światło. Pod wpływem bliskości Jezusa, Jego słów i nauki, zaczyna się dokonywać przemiana serca tego człowieka. Już na progu swego domu Zacheusz składa oświadczenie: "Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie" (Łk 19,8). Na przykładzie Zacheusza widzimy, jak Chrystus rozjaśnia mroki ludzkiego sumienia. W Jego świetle poszerzają się horyzonty ludzkiej egzystencji, zaczyna się dostrzegać świat ludzi i ich potrzeby. Rodzi się poczucie więzi z drugim człowiekiem, świadomość społecznego wymiaru człowieka i w konsekwencji poczucie sprawiedliwości. "Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda", poucza św. Paweł (Ef 5,9). Zwrot ku drugiemu człowiekowi, ku bliźnim, stanowi jeden z głównych owoców szczerego nawrócenia. Człowiek wychodzi ze swojego egoistycznego "bycia dla siebie" i zwraca się ku innym, czuje potrzebę "bycia dla innych", bycia dla współbraci. Takie rozszerzenie serca w spotkaniu z Chrystusem daje rękojmię zbawienia, jak to ukazuje dalsza część rozmowy z Zacheuszem: "Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu (...). Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło" (Łk 19,9-10) (...). I tak, jak niegdyś przed Zacheuszem, tak i obecnie staje Chrystus przed człowiekiem naszego wieku. Każdemu z osobna zdaje się przedkładać swoją propozycję: "dziś muszę się zatrzymać w twoim domu" (Łk 19,5). Drodzy Bracia i Siostry, ważne jest to "dziś". To "dziś" oznacza bowiem przynaglenie. Są sprawy w życiu tak doniosłe i tak pilne, że nie cierpią zwłoki i nie wolno ich odkładać na jutro. One muszą być podjęte już dziś. Psalmista woła: "Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: «Nie zatwardzajcie serc waszych»" (Ps 95,7-8). "Krzyk biednych" (Hi 34,28) całego świata podnosi się nieustannie z tej ziemi i dociera do Boga. Jest to krzyk dzieci, kobiet, starców, uchodźców, skrzywdzonych, ofiar wojen, bezrobotnych. Biedni są także wśród nas: ludzie bezdomni, żebracy, ludzie głodni, wzgardzeni, zapomniani przez najbliższych i przez społeczeństwo, poniżeni i upokorzeni, ofiary różnych nałogów. Wielu z nich próbuje nawet ukryć swoją ludzką biedę, ale nam trzeba umieć ich dostrzec. Są także ludzie cierpiący w szpitalach, dzieci osierocone albo opuszczone przez rodziców, czy młodzież przeżywająca trudności i problemy swego wieku (...). Chrystusowe "dziś" winno więc zabrzmieć z całą mocą w każdym sercu i uwrażliwić je na dzieła miłosierdzia. "Krzyk i wołanie biednych" domaga się od nas konkretnej i wielkodusznej odpowiedzi. Domaga się gotowości służenia bliźniemu. Jesteśmy wezwani przez Chrystusa. Wciąż jesteśmy wzywani. Każdy na inny sposób. Na różnych miejscach bowiem cierpi człowiek i woła o człowieka. Potrzebuje jego obecności, jego pomocy. Jakże ważna jest ta obecność ludzkiego serca i ludzkiej solidarności (...). Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5,3). Już u początku swojej działalności mesjańskiej, przemawiając w synagodze w Nazarecie, Jezus powiedział: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę" (Łk 4,18). Ubogich też uznał za uprzywilejowanych dziedziców królestwa. Oznacza to, że tylko "ubodzy duchem" są w stanie przyjąć królestwo Boże całym sercem. Spotkanie Zacheusza z Jezusem ukazuje, że również człowiek zamożny może stać się uczestnikiem Chrystusowego błogosławieństwa dla ubogich duchem (...). "Błogosławieni ubodzy w duchu". Jest to wołanie Chrystusa, które dzisiaj winien usłyszeć każdy chrześcijanin, każdy człowiek wierzący. Bardzo potrzeba ludzi ubogich duchem, czyli otwartych na przyjęcie prawdy i łaski, na wielkie sprawy Boże; ludzi o wielkim sercu, którzy nie zachwycili się blaskami bogactw tego świata i nie pozwalają, aby one zawładnęły ich sercami. Oni są prawdziwie mocni, bo napełnieni bogactwem łaski Bożej. Żyją w świadomości, że są obdarowywani przez Boga nieustannie i bez końca. "Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!" (Dz 3,6) – tymi słowy odpowiadają Apostołowie Piotr i Jan na prośbę człowieka chromego od urodzenia. Obdarzyli go największym dobrem, jakiego mógł pragnąć. Ubodzy przekazali ubogiemu największe bogactwo: w imię Chrystusa przywrócili mu zdrowie. Wyznali przez to prawdę, która poprzez pokolenia jest udziałem wyznawców Chrystusa. Oto ludzie ubodzy w duchu, sami nie posiadając srebra ani złota, dzięki Chrystusowi mają moc większą niż ta, którą mogą dać wszystkie bogactwa świata. Zaprawdę, szczęśliwi są ci ludzie i błogosławieni, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Amen. Jan Paweł II
|