![]() |
|
|
| Strona Główna | numer aktualny | archiwum | indeksy | księgarnia | prenumerata | redakcja | |
|
|
W NUMERZE:
|
CHRYSTUS NADAL UZDRAWIA W tradycyjny krajobraz katolickich wiosek i miast wpisany jest widok kapłana, który spieszy do chorego z sakramentalną posługą. Chociaż nie jest to tak częste jak dawniej, nie całkiem jest tylko przeszłością. Owa posługa kapłana jest dzisiaj – z różnych powodów – mniej widoczna, niemniej wciąż należy do istotnego nurtu misji Kościoła. Wspomniany obraz niejednokrotnie mobilizował innych wierzących do modlitwy za chorego, do którego spieszył kapłan, aby mu pomóc w najtrudniejszym momencie jego życia. Dla wszystkich był to znak, że w cierpieniu Pan nie pozostawia swoich wiernych samym sobie, lecz przychodzi do nich z pomocą. Widok ten, może dla niektórych denerwujący, wielu zmusza do refleksji nad własnym życiem i przemijaniem, nad koniecznością dostrzeżenia cierpienia i ludzkiej słabości. Jest to przecież część naszego ludzkiego bytowania i dobrze, by ta rzeczywistość nie była ukrywana, lecz podjęta i odpowiednio przemyślana. Chociaż zwykło się mówić o namaszczeniu chorych, to przecież każdy wierzący doskonale wie, że chodzi tutaj o sakrament, którego Kościół udziela człowiekowi w chorobie. Sakrament zaś nie jest czynnością magiczną lub czymś, co człowiek może określić pieniędzmi lub innymi wartościami życia codziennego. Jest to sprawowanie świętej liturgii Kościoła. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi nam, że każda czynność liturgiczna, a więc szczególnie sakrament, "jest spotkaniem Chrystusa i Kościoła" (KKK 1097). Celebracja sakramentalna jest więc spotkaniem z Chrystusem żyjącym w swoim Kościele. Poprzez odpowiednie znaki używane w liturgii, słowa i czyny Jezusa przybliżają się do człowieka. Docierają do niego w konkretnej sytuacji życiowej i niosą mu zbawienie. Warunkiem jednak jest to, by umieć dostrzec Zbawiciela. Przykładem wrażliwości na obecność Chrystusa Zbawcy mogą dla nas być pierwsi chrześcijanie. W ich modlitwach niejednokrotnie przewija się wielka tęsknota za Nim: Marana tha – przyjdź, Panie. Wiedzieli, jak bardzo Bóg wyciąga rękę do człowieka i dlatego z utęsknieniem szukali znaków Jego obecności. A tę zapewniały im celebracje, słuchanie słowa Bożego, sprawowanie Pamiątki Pana. Chociaż nie od razu sprawowanie szczególnych czynności liturgicznych nazwano sakramentami, to jednak tłumaczono ich sens w duchu opisów ewangelicznych, czyli podkreślano, jak bardzo są uaktualnieniem przyjścia Zbawiciela do ludzkiej społeczności. Aby to wyrazić, posługiwano się najczęściej ewangelicznym opisem uzdrowienia kobiety chorej na krwotok (Mt 9,20-22; Mk 5,25-34; Łk 8,40-48). We wspomnianym fragmencie Ewangelii dostrzegamy Chrystusa, który idzie przez wioski i miasta, głosząc Dobrą Nowinę i uzdrawiając chorych. Poprzez głoszenie Dobrej Nowiny, leczenia chorych, pomoc uciemiężonym realizowały się zapowiedzi prorockie o przyjściu czasów mesjańskich. Oto człowiek w swoim nieszczęściu otrzymuje pomoc samego Boga, który zjawia się w osobie Mesjasza. Gdy wieść o Jego nadejściu rozeszła się wśród ludzi, oto niewiasta cierpiąca od wielu lat na krwotok, której nikt nie mógł w żaden sposób pomóc, biegnie, aby Go spotkać. Pragnie jedynie dotknąć Jego szaty. Czyni to z wiarą i otrzymuje łaskę uzdrowienia. Jej wyciągnięcie ręki w stronę Chrystusa, uczynione z wiarą i pokorą, staje się odtąd ideałem chrześcijańskiego rozumienia sakramentów świętych. W katakumbach można niejednokrotnie odnaleźć freski przedstawiające tę wymowną scenę. O podobnych wydarzenia mówi także św. Marek, gdy opowiada o pobycie Jezusa w Genezaret (Mk 6,56). Dotknięcie Chrystusa, który jest obecny jako Zbawiciel w swoim Kościele, jest przedmiotem celebracji sakramentalnej, a więc również i celebracji sakramentu chorych. To wielka szansa dla tego, który umie w potrzebie zwrócić się do Boga. Sakrament chorych ukazuje się nam zatem jako pomoc dla człowieka w trudnym doświadczeniu, jakim jest choroba. Poprzez znaki sakramentalne, czyli odpowiednie słowa i gesty wykonywane we wspólnocie ludzi wierzących, zgromadzonych pod przewodnictwem kapłana, przybliża się do chorego sam Zbawiciel. Powtarza się niejako scena ewangeliczna, w której Chrystus przechodził przez wioski i miasta. Kiedy obchodził wioski i miasta, głosząc Ewangelię królestwa, "leczył wszystkie choroby i słabości" (Mt 9,35). Był to niewątpliwy znak nowych czasów, zapowiadanych przez proroków. Przywołuje nam je liturgia w czytaniach mszalnych drugiej części Adwentu. Mają one przekonać człowieka, by zechciał uwierzyć Bogu i szukał u Niego pomocy; aby wyciągnął rękę i przyjął Bożą łaskę. Konieczne jest w pewnym sensie naśladowanie owej kobiety, która w chorobie biegnie do Chrystusa po pomoc i pokornie, z wiarą, dotyka Go. Kapłani sprawujący swoją posługę, kościoły obecne w naszych miejscowościach, uroczystości religijne, nauka katechizmu i wiele innych znaków istnieją po to, byśmy przekonali się o nadejściu Boskiego Zbawcy i nauczyli się wzywać Go w potrzebie. Uczestniczenie w celebracji sakramentu i jego przyjęcie jest zatem pokornym dotykaniem Chrystusa przez człowieka wierzącego. c.d w nr 1(85)03
Ks. Stanisław Mieszczak SCJ
|