|  Strona Główna  | numer aktualny  | archiwum  |  indeksy  |  księgarnia  |  prenumerata  |  redakcja  |

W NUMERZE:


DRODZY CZYTELNICY!

Ilekroć zbliżamy się do końca roku kalendarzowego, tym bardziej uświadamiamy sobie przemijalność otaczającego nas świata i naszego życia. Spikerzy radiowi coraz częściej odliczają nam każdego poranka, ile jeszcze dni pozostało do Sylwestra, chcąc – bardziej czy mniej świadomie – wyzwolić w nas radość oczekiwania na rodzinne spotkanie, bal sylwestrowy i życzenia najbliższych. Wiemy jednak doskonale, że kiedy nadejdzie ta noc, uczucie szczęścia zmiesza się z jakimś przedziwnym trudnym do wyrażenia bólem, przez ściśnięte gardło nie chcą płynąć życzenia, a na policzku pojawia się łza niewiadomego pochodzenia. I cóż z tego, że rozbłyskują petardy, szaleńczo gra muzyka, strzelają korki szampanów, kiedy trzeba wyrzucić do kosza stary oprawiony w skórę kalendarz – to jakby umarł świadek naszego życia. Nie ożyje już na nowo żadna z jego kartek. Koślawe pismo, ważne wydarzenia, spotkania, zapisane godziny, osoby, tajemnicze cyfry, wykrzykniki… są już historią.

A jeżeli jednak Ktoś się pokusi kiedyś i sięgnie Swoją wszechmocną ręką do kosza i wyciągnie ten stary kalendarz i na nowo tchnie w niego życie? A jeżeli okaże się, że ten kalendarz to nie tylko koślawe pismo i kilka umówionych spotkań, ale coś o wiele więcej? A jeżeli ten kalendarz zacznie mówić, chwalić, oskarżać? Trudne mogą być takie powroty. I rzeczywiście możemy się obudzić z bólem głowy w pierwszy dzień Nowego Roku, który niekoniecznie musi być wynikiem niewyspania i wypicia nadmiernej ilości szampana. Możemy naprawdę obudzić się z bólem, który nie ustąpi po zażyciu najcudowniejszej tabletki i który powoli ogarniać będzie serce, duszę, całego człowieka. A im głębiej będzie boleć, tym bardziej będziemy pokorni wobec minionego czasu, do którego rzeczywiście nie można już wrócić, ale na którym można wybudować nowy, piękny świat, Nowy Rok – bez nienawiści i złości, bez fałszywych oskarżeń, bez niepotrzebnych łez w rodzinie, bez wojen i terroryzmu. Tylko w takim świecie można śpiewać kolędy o Maleńkiej Miłości, która w Betlejem się rodzi, i łamać się białym opłatkiem – czystym, jak serca, które je trzymają w dłoniach. ]



Drodzy Chorzy!


Wiem, że świat opisany wyżej Was nie dotyczy. Daleki jest Wam bowiem i obcy wieczór sylwestrowy z głośną muzyką, łzy wzruszenia pewnie też już wypłakaliście, nie macie już własnego kalendarza, bo cóż w nim zapisywać, kiedy dni są tak zatrważająco podobne. Jednak to właśnie przy Was stanie w ten świąteczny i noworoczny czas Pan Jezus, aby Wam złożyć życzenia i podnieść na duchu, gdyż jesteście umiłowaną cząstką Jego Kościoła. Pochyli się nad Wami, kolędę o Sobie zaśpiewa i poprosi, abyście Mu dalej pomagali zbawiać ten dziwny świat i sprawiać, aby w przyszłym roku, bogatszym o dobroć ludzką, aniołowie mogli z czystym sumieniem zaśpiewać: "Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli".

 

Ks. Jan Strzałka SCJ