![]() |
|
|
| Strona Główna | NR 6(78)2001 | archiwum | indeksy | księgarnia | prenumerata | redakcja | |
|
|
W NUMERZE:
DRODZY CZYTELNICY!
HOMILIA DLA CHORYCH
KOŚCIÓŁ JEST DLA WAS GOŚCINNYM DOMEM
PRZYGOTOWANIE DO CHOROBY
ZAUFAJMY BOGU
SPOTKANIE Z WIECZNOŚCIĄ MŁODYM SERCEM - KOCHAM MÓJ KRZYŻYK
POZWÓL SOBIE POMÓC
ARTYŚCI CIEMNOŚCI I CISZY
NIE ZMARNOWAĆ CIERPIENIA
EUROPO
POWRÓĆ DO SWOICH KORZENI
|
NIE CHCĘ ZMARNOWAĆ CIERPIENIA Ten portret jest najbardziej niezwykłym ze wszystkich, jakie znam. Nie tylko dlatego, że Madzia Buczek ma dopiero 13 lat i jest obdarzona szczególnymi darami. Magdalena ma wzrost 3-letniego dziecka i porusza się wyłącznie na wózku spacerowym. Z jej oblicza promieniuje łagodna mądrość. Jej głos jest czysty jak dzwon, niewinny, subtelny, ujmuje szczerością i prostotą. Kim właściwie jest Madzia? Tuż po urodzeniu (6 marca 1988 r.) lekarze stwierdzili, że dziewczynka ma ciężkie schorzenie kości. Nie dawali dziecku szans na przeżycie nawet kilku dni, radzili pozostawić je w szpitalu. Rodzice jednak zabrali Madzię do domu na własną odpowiedzialność. Już w miesiąc po urodzeniu doszło do pierwszego złamania kości. Jak się później okazało, organizm nie przyjmuje pewnych związków mineralnych, np. wapnia. – Każdy dzień – mówi mama Madzi – jest bitwą o przeżycie, a każdy ruch, każde podniesienie, może spowodować następne złamanie. Stale łamią się ramiona, a gips jest o wiele za ciężki dla jej delikatnego i kruchego ciała. Aby pomóc dziecku, skonstruowano stelaż w formie krzyża, podtrzymujący ramiona. Złamaniom ulegają także kości udowe i niektóre kręgi. Jako jednoroczne dziecko Madzia potrafiła płynnie mówić. Chociaż od zarania swojego życia doświadcza cierpienia, jest zawsze radosna – tak twierdzi jej mama. Ze względu na chorobę i wyjątkowo delikatną budowę, lekarze nie mogą jej podawać środków przeciwbólowych, bo Madzia nie przeżyłaby tego. Gdy z powodu kolejnego złamania trafia do szpitala, prosi lekarzy, aby na chwilę wstrzymali rozpoczęcie operacji. Powtarza kilkakrotnie słowa modlitwy: Panie Jezu, przyjdź i daj mi siłę. Dopiero wtedy lekarze zaczynają rozcinać ubranie i nastawiać złamane kości. Dziecko znosi cierpienie związane z operacją wyłącznie dzięki modlitwie. Zdarza się, że podczas nastawiania jednej kości, łamią się inne. Ile złamań miała Madzia? Nikt tego tak naprawdę nie wie. Poważnych, otwartych złamań doznała 29. – Nawet od stóp do głów w gipsie nigdy nie narzekała, nigdy nie była niecierpliwa lub niemiła – podkreśla mama. Co myśleć o tym dziecku? – Czy rzeczywiście modliła się, mając jeden rok życia? – pytam z niedowierzaniem. – To nic nadzwyczajnego – brzmi odpowiedź. Madzia zawsze się modliła – jednak nie tyle za siebie, co za innych. Gdy jej rodzice zorientowali się, że ofiarowuje swoje modlitwy i cierpienia w różnych intencjach, byli zaszokowani. Zawsze mieli problemy z akceptacją choroby i cierpienia swojej córeczki, Madzia natomiast przyjęła je jako coś naturalnego i ofiarowała do dyspozycji Matce Bożej. Ktoś z nas zapytał ją dlaczego tak czyni? – Bo to jest bardzo ważne, aby żadne cierpienie się nie zmarnowało, aby każde doświadczenie bólu wykorzystać – odpowiedziała spokojnie. Takiej odpowiedzi nie może udzielić nikt, kto nie przekonał się naprawdę o potrzebie cierpliwego znoszenia fizycznego bólu. "Cierpienie zyskuje jakiś inny, nowy sens" – pomyślałam. Zazwyczaj chcemy, aby wszelki ból zniknął, zginął niepostrzeżenie, a właśnie tego nie chce Madzia. – Przez ofiarowanie ból staje się znośniejszy, lżejszy, nawet radośniejszy. – Widzisz jakiś sens w cierpieniu? – pytam Madzię. – Oczywiście, przyjmuję cierpienie z miłością i nie chcę, by ono zginęło. To zdanie mam wciąż w pamięci, stało się ono dla mnie kluczem do zrozumienia Madzi. Mama Magdy mówi, że z upływem czasu kości stają się coraz bardziej kruche i po prostu się łamią. Pewna lekarka wyjaśniła rodzinie, że jedynym wyjściem jest operacja, polegająca na wzmocnieniu kości przez wstawienie do ich wnętrza metalowych prętów. Można sobie wyobrazić, jakie to skomplikowane. Pierwszy taki zabieg wykonali lekarze z Polski, operując jedną nóżkę. Druga operacja odbyła się w USA. Tam zaproponowano Madzi, by sama dozowała sobie morfinę jako znieczulenie, dziewczynka jednak zdecydowanie odmówiła. – Ja tego nie potrzebuję – wyjaśniła. Nie chciała także oglądać kaset wideo, przedstawiających przebieg operacji. Wszystko, czego potrzebowała, jako przygotowanie do operacji, to obrazek Jezusa Miłosiernego i różaniec. Przed zabiegiem Madzia modliła się ze swoją mamusią. Następnie włożyła do woreczka różaniec i obrazek i zawiesiła go sobie na szyi. Tak przygotowana udała się do sali operacyjnej. Już dwa dni po operacji, ku ogólnemu zdziwieniu, mogła opuścić szpital. Madzia żyje w głębokiej jedności z Duchem Świętym. Na jej przykładzie dostrzegamy, że Duch Święty czyni możliwym to, co po ludzku sądząc, jest niemożliwe. Z pewnością to Duch Święty był inspiratorem jej wielkiego projektu Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci. – Jaki wiek muszą osiągnąć dzieci, aby mogły należeć do takich Kół Różańcowych? – pytamy Madzię. Dziewczynka z uśmiechem odpowiada: – Chodzi tylko o to, żeby umiały się modlić! Dorośli też mogą się przyłączyć – dodaje. – Przez modlitwę dokonują się cuda. W pewnej rodzinie był alkoholik. Gdy dzieci zaczynały się modlić o uwolnienie ojca z nałogu, on wrzeszczał w sąsiednim pokoju i przeklinał je. Nie wchodził jednak do pokoju, w którym na kolanach się modliły. Po tygodniu ojciec przestał wrzeszczeć. Po kilku tygodniach, w czasie gdy dzieci się modliły, wszedł do ich pokoju i uklęknął razem z nimi. Z alkoholem koniec. Co niezwykłego jest w tej dziewczynce? Po pierwsze jest ona wyrzutem sumienia i żywym zaprzeczeniem twierdzenia o nieprzydatności osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Madzia to radosne, zadowolone z życia dziecko, z ugruntowaną i niesłychanie dojrzałą osobowością. Jej radość życia udziela się wszystkim, którzy mają z nią kontakt. Madzia nie potrzebuje współczucia. Jest bardziej dzielna niż wiele osób, które znam. Moją pierwszą refleksją po spotkaniu z Nią było: kilka godzin w jej obecności to jak tygodniowe rekolekcje.
Alexa Gaspari
|