|  Strona Główna  | NR 6(78)2001  | archiwum  |  indeksy  |  księgarnia  |  prenumerata  |  redakcja  |

W NUMERZE:


DRODZY CZYTELNICY!
Ks. Jan Strzałka SCJ

HOMILIA DLA CHORYCH
Ks. Józef Łój SCJ

KOŚCIÓŁ JEST DLA WAS GOŚCINNYM DOMEM
Jan Paweł II

PRZYGOTOWANIE DO CHOROBY
Ks. Jan Sadowski

ZAUFAJMY BOGU
Zenon Zaremba

SPOTKANIE Z WIECZNOŚCIĄ
Teresa Małkiewicz

MŁODYM SERCEM - KOCHAM MÓJ KRZYŻYK

SŁOWA OCZEKIWANE

POZWÓL SOBIE POMÓC
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ

ARTYŚCI CIEMNOŚCI I CISZY
Wałachowska Magdalena

PRZYGOTOWANIE DO CHOROBY
Alexa Gaspari

EUROPO POWRÓĆ DO SWOICH KORZENI
Ks. Krzysztof Cinal SCJ

LISTY

 

PRZYGOTOWANIE DO CHOROBY

Dopóki człowiek jest silny i młody, nie myśli o chorobie. A jednak choroba prawie nikogo nie omija. Do rzadkości należą osoby, które nie zaznały cierpienia związanego z długotrwałym leżeniem w łóżku, bądź nie spędziły w nim choćby kilku dni przed śmiercią. Oczywiście z wyjątkiem tych, którzy umierają z powodu nagłych wypadków.

Choroba jest doświadczeniem charakteru, sprawdzianem wartości człowieka. Jakże różnie zachowują się ludzie w chorobie. Nieraz dorosły człowiek wpada w histerię na widok strzykawki lekarskiej, inny potrafi przyglądać się, jak igła wbija się w jego mięsień czy żyłę. Ludzie różnie reagują na ten sam rodzaj choroby i taki sam zabieg. Dla jednych rzeczą najobrzydliwszą są sondy, inni boją się narkozy albo tego, co powiedzą po operacji, budząc się z narkozy. Jeden męczy się z powodu konieczności leżenia pojedynczo w separatce, inny ma trudności ze znoszeniem towarzystwa innych pacjentów na większej sali. Problemów jest dużo, niektóre z nich nie przerażałyby pacjenta, gdyby wcześniej odwiedził chorych w szpitalu, albo gdyby przynajmniej pomyślał, że sam też kiedyś może zachorować.

Dlatego każdy człowiek, będąc zdrowym, powinien od czasu do czasu pomyśleć, iż ma ograniczone – tylko ludzkie – siły i że kiedyś te siły mogą go zawieść. Nawet jako osoby zdrowe nie jesteśmy samowystarczalni, szczególnie zaś w chorobie stajemy się zależni od innych ludzi. Trzeba zaufać lekarzowi stawiającemu diagnozę, nawet wówczas, gdy wydaje się nam zbyt surowa; trzeba zgodzić się na operację, jeśli lekarz stwierdzi, że jedynie taki zabieg może uratować nas od śmierci albo częstych nawrotów bólu. Nieraz spotyka się ludzi, którzy uciekają nawet z sali operacyjnej, twierdząc, że nic im nie będzie. Zapominają, że organizm staje się coraz słabszy, a ognisko choroby ten stan pogarsza. Przecież odłożenie operacji nawet o kilka dni może być niebezpieczne dla życia. Szczególnie destrukcyjnie oddziałuje na chorego negatywna opinia o lekarzu lub szpitalu, jeśli mówi się, że każdy jego pacjent wychodzi bardziej chory niż przed leczeniem, a często nie wychodzi, lecz jest wynoszony.

To prawda, że medycyna nie może wyleczyć każdego, że ostatecznie „przegrywa” walkę z pacjentem, bo on wcześniej czy później umrze. Jednak trzeba też pomyśleć, o ile mniej jest cierpień dzięki szpitalom, o ile dłużej żyją ludzie dzięki pomocy lekarzy. Dawniej chory wyrostek bywał przyczyną śmierci, teraz dziesiątego dnia po operacji pacjent wraca do domu. Ileż więcej umierało dzieci. Dlatego na szpital trzeba patrzeć jako na miejsce, w którym obdarza się zdrowiem, radością, uśmiechem. Tu spotyka się dużo ludzkiej dobroci i życzliwości, tu każdy znajduje drugiego, który bardziej cierpi. W domu i na ulicy nie widzimy cierpienia, więc nasz ból wydaje się nam największy, a w szpitalu spotykamy tylko cierpiących, nieraz bardzo umęczonych.

Każdy powinien pamiętać, że cierpienie i choroba zostały przewidziane w planach Bożych i są obecne w życiu każdego człowieka. Pan Jezus, stawszy się człowiekiem, nie był wolny od bólu, nie unikał cierpienia, a w czasie męki i śmierci nie korzystał z Bożych przywilejów. Toteż Bóg nie ma obowiązku i nas uwalniać od cierpień, mimo naszych gorących modlitw, jeśli w swojej mądrości uzna, iż cierpienie jest nam potrzebne chociażby po to, abyśmy nie popełnili grzechów, które mogłyby się zdarzyć, gdyby nie nawiedziła nas choroba.

Dobrze byłoby podjąć postanowienie, że w każdym cierpieniu, chorobie skorzystamy z sakramentu spowiedzi i Komunii św. W razie poważnej choroby poprośmy o sakrament namaszczenia chorych. W trudnych chwilach Bóg będzie nam dopomagał w niesieniu naszego krzyża, nawet wtedy gdy wydawać się będzie nie do udźwignięcia. Bóg umacnia tych, którzy Go o to proszą. Postanówmy również, że weźmiemy do szpitala książeczkę do nabożeństwa i różaniec, aby to trudne doświadczenie stało się okazją do ufnej rozmowy, do spotkania Boga – On zawsze jest z tymi najbardziej cierpiącymi, którzy Mu ufają.

Ks. Jan Sadowski

 

© 1999 - 2001 SCJ PL