|  Strona Główna  | NR 5(89)2003  | archiwum  |  indeksy  |  księgarnia  |  prenumerata  |  redakcja  |

W NUMERZE:


DRODZY CZYTELNICY!
Ks. Jan Strzałka SCJ

PANIE, POZOSTAŃ Z NAMI!
Ks. Stanisław Mieszczak SCJ

PIELGRZYM

CHRYSTUS W DOMU CHOREGO

SŁOWA OCZEKIWANE

TAJEMNICA CIERPIENIA
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ

BOISZ SIĘ ŚMIERCI?
Jadwiga

CZY CIERPIENIE USZLACHETNIA?

FILIPINY – KRAJ KONTRASTÓW
Ks. Andrzej Sudoł SCJ

WYSPA SZCZĘŚLIWA
Kl. Przemysław Bukowski SCJ

 

PANIE, POZOSTAŃ Z NAMI!

SAKRAMENT NAMASZCZENIA CHORYCH CZ. 6

Każda celebracja sakramentalna przybliża nam rzeczywistą obecność Chrystusa Zbawcy. Sposób zaś przyjścia Chrystusa jest zawsze ten sam. Zbliża się On i puka (por. Ap 3,20). Czeka, aż zostanie Mu otworzone. To od człowieka zależy, czy Go przyjmie. Jest w tym pewien dramat: Bóg uzależnił swoje zbawcze działanie od człowieka, od jego wolnej woli. Bóg nigdy nie traktuje człowieka jak przedmiotu. Respektuje jego wolną wolę, bo sam podzielił się z nim tą władzą. Jest to jednocześnie dar, który najbardziej odróżnia nas od innych stworzeń. Tak ważne spotkanie Boga Zbawiciela z człowiekiem w jego niedoli musi odbywać się zgodnie ze wspomnianymi zasadami ewangelicznymi. Człowiek sam musi „otworzyć bramę” własnego serca przed Nim, a wtedy On będzie mógł działać. To „otwarcie” musimy nazwać przygotowaniem na przyjęcie sakramentu chorych. I tutaj można wyraźnie wyróżnić dwa etapy: pobudzenie wiary człowieka oraz wyrażenie woli przyjęcia sakramentu.

Zanim ktoś poprosi Chrystusa o pomoc, musi cokolwiek wiedzieć o Jego mocy zbawczej. Trędowaty, o którym pisze św. Mateusz w swojej Ewangelii, musiał mieć bardzo mocną wiarę, ponieważ zwraca się do Jezusa: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!” (8,1-4). Wiedział, co Chrystus uczynił już wcześniej innym chorym, więc nie wahał się narazić nawet na szykany (trędowaty musiał pozostawać w wyznaczonych miejscach) i poprosił Go o pomoc w swojej beznadziejnej sytuacji. To zbawienne spotkanie trędowatego z Jezusem było przygotowywane już o wiele wcześniej, gdy słyszał o Nim i planował pójście do Niego.

O coś podobnego chodzi w życiu człowieka wierzącego. Pogłębianie wiary, zdobywanie wiedzy o Panu Bogu jest zadaniem każdego ochrzczonego, a przynosi zbawienne owoce szczególnie w trudnych sytuacjach choroby i nieszczęścia. Tylko wierzący wie, że sam cierpiący Chrystus jest blisko niego. Gdy jednak braknie wiary, cierpienie staje się strasznie trudnym doświadczeniem, które rodzi nienawiść do całego świata, zgryźliwość i jeszcze bardziej oddala od Pana Boga.

Choremu trzeba zatem ułatwić pogłębianie wiary. Należy więc zadbać o obecność znaków religijnych: krzyża, świętych obrazów, o wspólną modlitwę, wskazanie kaplicy, poproszenie kapłana o posługę duszpasterską czy wreszcie udostępnić prasę religijną. Wiemy, że wiarę nosi się w sercu, ale zewnętrzne znaki pomagają ją ugruntować i stają się również świadectwem wobec innych. Ogromnie cenna jest obecność bliskich przy łóżku chorego, ale i w tych spotkaniach nie powinno zabraknąć rozmowy na tematy wiary itd. Ze strony duszpasterzy nie może zabraknąć pogłębionej katechezy na temat roli sakramentów, a w szczególności sakramentu chorych. Dla chorego żyjącego wiarą będzie czymś zupełnie oczywistym poproszenie o sakrament chorych, gdyż będzie tam szukał pomocy i z pewnością ją znajdzie. W Ewangeliach mamy przykłady, gdy ktoś z bliskich prosi Chrystusa o pomoc dla chorego lub gdy On sam wychodzi z inicjatywą. Jednak zdecydowanie najwięcej opisów podkreśla osobiste przyjście do Jezusa z prośbą o pomoc. Kobieta cierpiąca na krwotok, dotykająca Jego szaty (Łk 8,40-48), jest tutaj typowym przykładem. Widzimy, jak Jezus ceni sobie jej wiarę. Zauważmy, że wiara ta zaowocowała w znaku dotknięcia Chrystusa. Nie pozostała jedynie w jej sercu. Święty Paweł naucza nas bowiem, że „sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10,10).

Zewnętrznym więc znakiem wiary człowieka chorego w zbawczą moc Jezusa Chrystusa będzie poproszenie o łaskę sakramentu. Zarówno krewni, jak i duszpasterze powinni ułatwić chorym dokonanie tego aktu. Może to być zachęta lub propozycja. Trudno natomiast ocenić jednoznacznie stawianie chorego w sytuacji bez wyjścia, przymuszanie go, aby przyjął sakrament, straszenie go ewentualnymi trudnościami z pogrzebem katolickim i podobnymi argumentami. Raczej nie odpowiada to logice Ewangelii. Zewnętrznym przejawem woli przyjęcia sakramentu chorych będzie przygotowanie się samego chorego. Jest to ważne wydarzenie w jego życiu, wypada je zatem podkreślić odpowiednim ubiorem i postawą. W przypadku chorego będzie to oczywiście jakieś oporządzenie łóżka, zmiana bielizny. Pozwoli to lepiej odczuć ważność tej chwili. Przejawem wiary będzie także oczekiwanie na kapłana z modlitwą w sercu i w religijnym skupieniu, ze świadomością, że zbliża się coś ważnego. Ogromną rolę ma tutaj do spełnienia najbliższe otoczenie.

Celebracja sakramentu chorych wymaga także przygotowania odpowiedniego miejsca. Ponieważ wiąże się to najczęściej z przyjęciem Komunii św., dom musi być odpowiednio przygotowany. W pomieszczeniu, w którym jest chory, powinien pojawić się stolik nakryty białym obrusem, najlepiej w miejscu widocznym dla chorego. Jest on niczym znak ołtarza, na którym dokonuje się Najświętsza Ofiara Jezusa Chrystusa i z którą to ofiarą łączy się teraz nasz chory. Na stoliku, jak na ołtarzu, należy postawić krzyż i obok świece. Potrzebny też będzie kawałek waty. Ponieważ celebracja rozpoczyna się od przypomnienia tajemnicy chrztu św., dlatego należy także przygotować naczynie z wodą święconą oraz kropidło lub w zastępstwie jakąś gałązkę. Tą wodą zostaniemy pokropieni, aby odnowić fundament naszej wiary. Ważne jest, aby wokół chorego zgromadziła się także rodzina i z wiarą przeżywała to zbawcze wydarzenie.

W szpitalu nie jest możliwe przeprowadzenie wspomnianych przygotowań. Warto więc podkreślić przynajmniej ich aspekt duchowy. Oczekiwanie na przyjście Chrystusa Zbawcy i cicha modlitwa będą tutaj niezastąpioną formą tego wyciągania ręki, by dotknąć Chrystusa (Łk 8,44). Tutaj także zazwyczaj sam chory prosi kapłana o udzielenie sakramentu chorych, więc warto w tym geście zamknąć całą wiarę, na jaką mnie stać. Aby godnie przyjąć Chrystusa, nie przeoczyć Jego obecności, musimy umieć ćwiczyć się w postawie czuwania. Przypowieść o mądrych i nieroztropnych pannach (Mt 25,1-13) jest dla nas nieustannym wyzwaniem.

Ks. Stanisław Mieszczak SCJ (Kraków)

© 1999 - 2003 SCJ PL