|

W NUMERZE:
|
KWIATKI MAŁEGO KSIĘCIA W BARWACH
LISTOPADA
Takie słowa zostały skierowane do nas personelu naszego Hospicjum - w
Dzień Zaduszny podczas Mszy św. za Dzieci, które odeszły. Bazylika oo.
Dominikanów skąpana w ciemnościach pozwoliła otworzyć szeroko drzwi
naszych serc i dusz na te piękne słowa pocieszenia i nadziei. Otworzyły
się przede mną również skrzynie pamięci, z których wyłoniły się
przechowywane głęboko wspomnienia o moich małych Przyjaciołach...
Dużo mam już tych świetlistych Powierników tajemnic, Orędowników i
Opiekunów w Niebie. Są wśród nich, oprócz Dzieci naszego Hospicjum, moi
Przyjaciele z Kliniki Hematologii: św. Martynka od spraw beznadziejnych,
św. Wiola od dojrzałych decyzji, św. Damian od wrażliwości serca, św.
Mariuszek od szukania prawdy, św. Donata od postawy pokory, św. Eliza od
walki do końca, św. Michał od uczynków sprawiedliwych i wiele innych
Dzieci, które czegoś o życiu i śmierci mnie nauczyły. Trzymam się ich
małych mądrości szczególnie mocno, kiedy sił już mi braknie... Przecież
te dwie rzeczywistości: niebo i ziemia, trwając, przenikają się
wzajemnie, a dla Boga nie ma nic niemożliwego. Skoro wierni w miłości
trwają przy Nim w pokoju i wypraszają nam łaski, jakże nie liczyć na
pomoc z ich stro ny. Miłość wszak nie przeminie, lecz trwać będzie na
wieki.
Listopadowe spotkanie Rodzin w Żałobie to okazja do wspomnień o
Dzieciach, które odeszły, a były pod opieką naszego Hospicjum.
Odwiedziliśmy dęby w "Alei Małego Księcia", dosadziliśmy trzy nowe
drzewka, zawiesiliśmy tabliczki z imionami... Każde zatrzymanie się przy
dębie to kolejne wspomnienia z mojej skrzyni pamięci. Zamykam oczy i
widzę Darka roześmianego od ucha do ucha, pomimo gorączki, czekających
go zabiegów. Paulinkę ze swoimi zwierzaczkami z plasteliny. Ewę
szczęśliwą, że jest już w domu. Konrada oglądającego z przejęciem "Króla
Lwa". Agatkę śmiejącą się podczas gry w baloniki. Martę z kolejną
pomysłową fryzurą na swojej peruce. Magdę z naszą bocianią tajemnicą.
Izunię malującą farbami kolorowego motyla. Piotrusia karmiącego sianem
konie. Michasię posyłającą całuski. Angelikę obserwującą, jak powstaje
solny aniołek. Artura odważnie ściskającego krzyż. Piotrka z pachnącym
bukietem bzów. Olka śpiącego w czułym uścisku mamy. Ewusię rysującą
drobne kwiatuszki... Każdy dąb inną snuje opowieść, inne odsłania
kolory: zieleń nadziei, czerwień ognia i miłości, purpurę świętości i
męczeństwa, żółć majestatu, złoto wiecznego światła, godności i potęgi.
Dobrze, że po listopadowej zadumie przychodzi grudzień otulony w pełną
radości, chwały i czystości biel; z dzwonkami św. Mikołaja, adwentowym
światłem, opłatkiem, zieloną choinką, nutkami kolęd, zapachem keksu i
pierników, gwiazdą i stajenką w Betlejem. I tą cudowną nocą, kiedy
przychodzi na świat Dzieciątko Jezus, przynosząc ze sobą nową nadzieję i
pokój. Całe Hospicjum Dzieci, Rodzice, Personel, Wolontariusze i
Przyjaciele czekają na Emmanuela, aby odrodził w nas dobro, wiarę i
miłość. Wołamy więc Marana Th a! Marana Th a! Marana Tha!
Monika Nowaki
(Lublin)
|