|  Strona Główna  | NR 4(88)2003  | archiwum  |  indeksy  |  księgarnia  |  prenumerata  |  redakcja  |

W NUMERZE:


DRODZY CZYTELNICY!
Ks. Jan Strzałka SCJ

JEZUS PRZYCHODZI DO WSPÓLNOTY
Ks. Stanisław Mieszczak SCJ

JEZUS CHRYSTUS - cierpienie przezwyciężone miłością
Jan Paweł II

ORDER UŚMIECHU

DZIECIĘCE DOŚWIADCZENIE WIARY
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ

CHRZEŚCIJANIN W SZPITALU

SŁOWA OCZEKIWANE

MŁODYM SERCEM

CZAS "MAŁEGO KSIĘCIA"
Monika Nowak

MIŁOŚĆ JEST JAK OGRÓD
Zenon Zaremba

CZY TO MOŻLIWE...?
Magdalena Wolak

KONGO – SERCE AFRYKI
 

MŁODYM SERCEM

Oczy serca

Jadąc pociągiem relacji Kołobrzeg – Kraków, z nutką towarzyszącej mi w życiu melancholii, ze wzrokiem utkwionym w dal, żegnałem tereny Pomorza. Raz patrzyłem na zegarek, raz za okno, innym razem rozmawiałem z pasażerami z przedziału. Gdy rozmowa milkła, przyglądałem się ludzkim twarzom. Wiedziałem, że obok nauki, jaką jest grafologia (określanie charakteru człowieka na podstawie jego pisma), istnieje też nauka, która pozwala określić ludzki charakter za pomocą rysów twarzy. Twarze podzielić można na nordyckie, rzymskie, słowiańskie. Samego człowieka zaś, jego charakter, sposób bycia sklasyfikować można na kilka sposobów (jak np. zrobił to Bowman: włóczęgów, turystów, spacerowiczów, graczy). Wówczas człowieka o wysokim czole można by uznać za potencjalnego kandydata na seryjnego mordercę, a każdego dobrze ubranego i mówiącego gładkie słowa za bardzo dobrego, nawet gdyby taki nie był.

Osobiście nie zgadzam się z taką klasyfikacją, podobnie jak nie zgadzam się z żadną inną, która dzieli ludzi, choćby ze względu na ich stan posiadania itp.

Wróciłem do domu. Od znajomej szarytki, siostry Beaty, dowiedziałem się, że gromadzi ona u siebie grupę młodych ludzi, którzy chcą tak po prostu czynić dobro. Jak rozumieją pojęcie "dobra"? To pomoc ludziom starszym w zakupach, mycie okien, pomoc w domu, rozmowa. Rzeczy prozaiczne, lecz jakże potrzebne.

Pewnego razu zostałem zaproszony na ich spotkanie. Rozmawiałem z nimi, przyglądałem się ich twarzom, próbowałem klasyfikować. I choć – wyglądająca na grecką – twarz Kasi była tak bardzo poważna, to jej serce biło pragnieniem czynienia dobra.

Patrzę na inne zdjęcia wypożyczone do tego artykułu. Patrzą z nich ludzie o różnych rysach twarzy, w różnym wieku, mieszkający w różnych domach... Wiem jednak jedno – na pewno mają duże i gorące serca.

Do czego zmierzam, opisując ludzkie twarze? Chcę pobudzić do refleksji nad tym, czy i jak żyjemy oraz dokąd zmierzamy. W obecnej dobie szeroko rozwiniętych mediów promuje się zachodni styl życia polegający na konsumpcji, wyćwiczonych, teatralnych gestach, wiecznie trwającym uśmiechu i niezmiennej odpowiedzi: "Dziękuję, dobrze". Nic nie mam przeciw takiemu mówieniu, jeśli tak jest w rzeczywistości, ale po co kłamać, gdy tak nie jest? Czy nie lepiej wtedy milczeć?

Człowiek wiecznie młody i uśmiechnięty – to ideał. Zgadzam się, sam zawsze chciałbym być uśmiechnięty, ale tak nie jest. Narażając się wielu, zaryzykuję twierdzenie, że współczesny człowiek latami może grać kogoś innego niż jest w rzeczywistości, przybierając pozy i maski. Boi się wyjść ze swojej "skorupy", ukazać choć trochę własnych marzeń, zachwytu nad prozaicznymi rzeczami, by złowrogi świat go nie wykpił i nie wyśmiał, zabijając w nim resztki człowieczeństwa. Tworzy się swoisty model i typ zachowań: inny w pracy, inny w domu, u znajomych. W tym zabieganym świecie lękamy się zatrzymać choć na chwilę i spojrzeć na siebie. Nie chcemy dopuścić myśli, że możemy być puści w środku lub przypominać "popękane lustro", swoistą karykaturę człowieka – dziecka Bożego.

Wielu zapyta, po co mnożę przykłady i prowadzę te wywody o ludzkiej twarzy, charakterze, opisując przy tym grupę młodych osób, będących "puzzlami" w ręku Boga. Czy tylko po to, by pokazać, jak są dobrzy, gdy świat wokół nich jest – w najlepszym wypadku – pogrążony w chaosie?

Nie. Chcę tym przykładem udowodnić, że bez względu na to, ile człowiek ma lat, gdzie mieszka i jaką ma twarz, przy odrobinie dobrych chęci, wcielając w życie dobro, pokona twierdzenie: "Twarz i wygląd człowieka dużo o nim mówi". Zebrane dowody naukowców, archeologów, typologów, filozofów i socjologów będą mogły posłużyć co najwyżej zaspokojeniu ciekawości. Natomiast znane wszystkim zdanie Antoine’a de Saint-Exupéry’ego pozostanie nadal aktualne. "Dobrze się widzi tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu".

Tomasz Tokarczyk
(Mordarka)

Miłość a  niepełnosprawność

Tomek Tokarczyk, pisząc o "trudnej miłości", zachęcał do dyskusji. Nie spotkałam się wcześniej z tym czasopismem, był to pierwszy artykuł przeczytany we "Wstań". Po jego lekturze chciałabym podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat miłości i niepełnosprawności.

Mam 18 lat i mieszkam od 10 lat w Kanadzie. Często spotykam pary, z których jedna osoba jest na wózku. Ja mam dziecięce porażenie mózgowe. Chodzę trochę przy balkoniku, ale ze względu na przykurcze pod kolanami poruszam się na wózku. W czasie szkoły podstawowej i średniej przyjaźniłam się kolejno z czterema chłopcami. Dwóch było zdrowych, a dwóch niepełnosprawnych. Muszę stwierdzić, że przyjaźń z jednymi i drugimi ma swoje plusy i minusy. Chłopcy na wózkach byli bardziej wyrozumiali, chociaż też bardziej zaborczy, chcąc zatrzymać dziewczynę za wszelką cenę. Boją się, że nikt inny już ich nie pokocha. Pełnosprawni mogą dużo więcej pomóc osobie niepełnosprawnej, ponieważ stawiają poprzeczkę bardzo wysoko, pomagając jednocześnie kochanej osobie ją pokonać.

Teraz jestem w grupie młodzieżowej przy mojej parafii. Tu po raz pierwszy zobaczyłam, że chłopak, którego lubię i który tak chętnie ze mną rozmawia, boi się bliższej znajomości. Myślę, że chłopcy nie boją się mnie, tylko mojej "ramki". Pomimo to wierzę, że kiedyś znajdę tę prawdziwą WIELKĄ MIŁOŚĆ. Dla mnie miłość to odpowiedzialność za wzrost duchowy i uczuciowy kochanej osoby.

Rok temu, kiedy składałam życzenia na "nową drogę" mojej przyjaciółce i jej mężowi, usłyszałam od niego: "Ja wymodliłem sobie żonę, ty też módl się o dobrego męża, bo na takiego zasługujesz. Ja też będę się o to modlił". Miłość i niepełnosprawność może iść w parze, o ile oboje chcą oddać wszystko tej trudnej miłości, wspólnie modląc się o jej przetrwanie.

© 1999 - 2003 SCJ PL