![]() |
|
| | Strona Główna | NR 4(88)2003 | archiwum | indeksy | księgarnia | prenumerata | redakcja | | |
|
W NUMERZE:
DRODZY CZYTELNICY!
JEZUS
PRZYCHODZI DO WSPÓLNOTY
JEZUS
CHRYSTUS - cierpienie przezwyciężone miłością
DZIECIĘCE
DOŚWIADCZENIE WIARY
CZAS "MAŁEGO
KSIĘCIA"
MIŁOŚĆ JEST
JAK OGRÓD
CZY TO
MOŻLIWE...? |
DZIECIĘCE DOŚWIADCZENIE WIARY
Jak z Bogiem dziecko rozmawia,
Bóg tego pewnie nie chciał... Religijne przeżycia chorego dziecka, pomimo wielu badań, wciąż nie są w pełni poznane. Często przypisuje się mu doświadczenia dorosłego człowieka jako jego własne. A przecież ten wewnętrzny świat przypomina dobrze strzeżony „ogród”, do którego mają prawo wstępu tylko osoby kochane i akceptowane. Delikatność i miłość to klucze, które otwierają prawie każde dziecięce serce. Słowo „prawie” pozostawia pewien margines dla tych dzieci, które wymagają jeszcze więcej cierpliwości, aby odsłonić swoje tajemnice. O tym, kto może tam przebywać, nie decyduje więc dorosły człowiek, lecz dziecko. Stąd też łatwo o zniechęcenie ze strony jego opiekunów. Rozmowa z dzieckiem opiera się na zupełnie innych zasadach niż dialog pomiędzy dorosłymi. Tutaj jest ważna „mowa” całego ciała, a nie tylko wypowiadane słowa. I jeszcze „coś”, czego nie można w pełni zdefiniować... Jest to intuicyjne poznanie duszy dziecka i zdolność do współodczuwania z nim. To wyjątkowy dar, którego nie można zdobyć poprzez lekturę fachowych artykułów. Otrzymują go od Boga ci, którzy bezinteresownie kochają dziecko. Każde udawanie jest natychmiast zdemaskowane. Dziecko doskonale wyczuwa sztuczność i fałsz. Nieraz kilkuminutowa rozmowa z osobą kochaną więcej dla niego znaczy niż długa obecność kogoś nieakceptowanego.
O Bogu z dzieckiem rozmawiałem.
Kiedy zniechęcony chciałem odejść, Trudności w relacjach z dzieckiem można tłumaczyć tym, że opiekun (nauczyciel, lekarz, pielęgniarka, katecheta) nie traktuje poważnie swoich dziecięcych przeżyć. A to właśnie te wspomnienia i umiejętność wykorzystania ich mają wpływ na decyzję dziecka, czy osoba, która z nim rozmawia, jest tą właściwą. Dziecko nie analizuje tego tak jak dorosły. Ono po prostu wie, komu można zaufać. Słowa Chrystusa: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3) wciąż są aktualne. Dorosły człowiek nie może zmniejszyć ilości swoich lat, ale przy pewnym wysiłku potrafi nauczyć się słuchać tego, co mówi dziecko. Jeśli jest cierpliwy, to niejako będzie śnił z dzieckiem na jawie. Marzenia i fantazje dziecięce przecież ściśle splatają się z rzeczywistością. Kto nie szukał w dzieciństwie kryjówki krasnoludków, nie czekał z rumieńcem na twarzy na Świętego Mikołaja, nie próbował złapać wschodzącego księżyca, nie zrozumie chorego dziecka, choćby posiadał stosowne dyplomy... Jeśli dorosły pragnie z dzieckiem „podpatrywać Boga”, musi zapomnieć o „szkiełku i oku”. Wszelkie reguły, tak przydatne w pracy badawczej nad religijnymi przeżyciami dziecka, zawodzą. W tę podróż nie należy zabierać niczego oprócz miłości. Dziecko wynagrodzi dorosłemu cierpliwość, a może i odmieni jego życie... Wówczas nauczy się on spotykać Boga wszędzie. Stwórca tego świata potrafi „bawić się z dzieckiem”, a ono Go maluje na swoich papierowych kartonikach. Dla niedoświadczonych są to tylko nieporadne rysunki. A w rzeczywistości są one jakby w nieładzie pozostawioną zastawą po przed chwilą przyjętym wspaniałym Gościu.
Kochany synku, powiedz mamie,
Chłopczyk zmrużył oczy, Dorosły może uczyć się od dziecka prostej, żarliwej rozmowy z Bogiem, która jest tak podobna do zwierzeń czynionych mamie przed zaśnięciem. A kiedy ono czuje się skrzywdzone, nie krępuje się urządzić Bogu „awantury”. Czasem i obraża się na Niego. Jednak po burzy, drżącymi wargami, wypowiada słowo „przepraszam”. Czy Bóg mógłby oprzeć się ciepłym łzom i rozpalonym policzkom? Nie należy więc czynić dziecku surowych wyrzutów i ingerować w jego intymne relacje z Bogiem. Zbyt rygorystyczne wychowanie nigdy nie było dobrą metodą. Trzeba pozwolić dziecku stopniowo dojrzewać. Raczej z pewnego dystansu korygować niektóre postawy. Sugerowanie gotowych wzorców, aczkolwiek czasami jest uzasadnione, powinno jednak być stosowane z umiarem.
Ufałam Ci od najmłodszych lat.
A teraz – jestem ciężko chora. Poczucie winy również jest inaczej przeżywane przez dziecko. Jej doświadczenie może być dla niego bardzo bolesne. W przeciwieństwie do dorosłych ból dziecięcego grzechu nie jest związany z ciężkimi grzechami. Wina, nawet najmniejsza, może powodować u niego żal, wstyd, a czasem nawet złość na siebie. Dziecko wie, że Bóg je kocha, dlatego przeprasza Go z zaufaniem rzadko spotykanym w świecie dorosłych.
Nie bój się spowiedzi,
Nie wiem, jak ci to powiedzieć,
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ |