|

W NUMERZE:
|
DUCHOWE DOŚWIADCZENIA W CHOROBIE
Człowiek stworzony jest do szczęścia, a zatem do radości. Jednak w życiu
codziennym jakże często doświadcza cierpienia i bólu, które są
najczęściej związane z chorobą. Choremu jest szczególnie ciężko w
szpitalu: przeżywa osamotnienie, a oparcie w ludziach często staje się
zawodne. Narażony jest on na niedogodności życiowe, niebezpieczeństwa i
śmierć. W zależności od wieku, wcześniejszych doświadczeń i kręgu
kultury, w której wzrastał, chory w różny sposób postrzega swą chorobę.
Ona sama i wszystkie związane z nią trudności sprawiają, że chory i jego
opiekunowie znajdują się jakby w "innym świecie". W rzeczywistości jest
to ten sam świat, ale zupełnie inaczej postrzegany. "Dotknięcie
tajemnicy" cierpienia nie zmienia otoczenia, lecz odmienia serce
chorego.
Cierpienie zawsze jest jakimś złem moralnym lub fizycznym. Potwierdza to
Pismo święte, w którym choroby opisywane są jako skutek grzechu
rajskiego (Rdz 3,17-19). Stąd chorzy pośród zdrowych czują się obco. I
to zarówno dorośli, jak i dzieci. Oddalają się od swoich przyjaciół i
rówieśników. Nie mają sobie już wiele do powiedzenia. Ich rozmowy stają
się powierzchowne, tym bardziej że wobec kalectwa, ułomności i choroby
otoczenie często przyjmuje postawę nieprzychylną. Zdrowy nigdy nie
przeczuwa, że chory może tak bardzo i wielorako cierpieć.
G. Caplan wyraża przekonanie, że osiągnięcie dojrzałości duchowej jest
procesem, w przebiegu którego mają miejsce także liczne kryzysy. Rozwój
osobowości odbywa się skokami, zaś czynnikami pobudzającymi są sytuacje
kryzysowe. Stany te definiuje jako krótkotrwały rozstrój psychiczny,
przekraczający możliwości adaptacyjne człowieka. Najpoważniejszym
kryzysem jest oczywiście śmierć bliskiej osoby. Mimo zaburzenia
równowagi wewnętrznej stwarza on jednak warunki do pogłębienia
dojrzałości psychicznej i duchowej.
Jedną z charakterystycznych cech przeżywania choroby jest kryzys sensu
życia i zaufania do Boga. W Piśmie świętym Starego Testamentu człowiek
wiary często przeżywa niemoc wobec ogromu cierpienia, które go spotyka.
Toteż do Boga zanosi swoją skargę pełną bólu. "Przed Tobą, Panie,
wszelkie me pragnienie i moje wzdychanie nie jest przed Tobą ukryte" (Ps
8,10). Modlitwa ta jest usilną prośbą o uzdrowienie z choroby i
zachowanie od niebezpieczeństw duszy. "Zwróć się, o Panie, ocal moją
duszę, wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie" (Ps 6,5). Jest ona także
prorokowaniem dla uzyskania odpowiedzi. "Dlaczego to mnie spotkało
cierpienie i jaka jest jego przyczyna?". W tej sytuacji Bóg jest dla
chorego jedyną nadzieją, jedynym wybawcą i lekarzem. "Ja, Pan, chcę być
twym lekarzem" (Wj 15,26).
Cierpienie jest znakiem winy odziedziczonej (grzech rajski). Śmierć i
zapowiadająca ją choroba są jego bezpośrednim skutkiem. "Dlatego też jak
przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i
w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy
zgrzeszyli" (Rz 5,12). Jest o tym przekonany zwłaszcza ten, którego
życie religijne jest powierzchowne. Natchnieni autorzy potwierdzają to
wielokrotnie na kartach Pisma świętego. "Bo winy moje przerosły moją
głowę, gniotą mnie jak ciężkie brzemię" (Ps 38,5).
Leczenie choroby jest zawsze nierówną walką, w której jedynym
sprzymierzeńcem jest Bóg. "A teraz w czym mam pokładać nadzieję, o
Panie? W Tobie jest moja nadzieja" (Ps 39,8). Kohelet, Hiob i Jeremiasz
niezwykle odważnie rozmawiają z Bogiem o absurdalności cierpienia. Są to
świadectwa ludzkiego bólu, a czasami wręcz buntu, równoważone głębią ich
wiary. W tej sytuacji choroba staje się drogą prowadzącą do nawrócenia.
Autorzy natchnieni wierzyli, że cierpienie sprawiedliwego może mieć
także charakter wynagradzający. "Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i
nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On
sam dźwigać będzie" (Iz 53,11). Ogarnia go bezradność, bo jakże walczyć
z Bogiem, który jawi się jako "mściciel" popełnionych grzechów.
Cierpienie wydaje się przenikać całe jego życie, nadając mu szczególne
piętno. Jest to zapewne powodem pełnego goryczy wyznania Koheleta, że
wszystko na tym świecie jest marnością (por. Koh 1,1).
Przeciwieństwem żalącego się mędrca jest ten, kto zachowując prawo Boże,
zjedna sobie Jego łaskawość i uchroni się od cierpienia (por. Ps 30,6;
Jr 10,24). Tak wierzyli Izraelici. Według nich, pobożność powinna
zapewnić długie życie. Natomiast łamanie Prawa Bożego sprowadza
przekleństwo (por. Pwt 28,1-14). To biblijne przeświadczenie jest jakby
pierwowzorem poczucia winy wpisanej w ludzką podświadomość. Jest ono
czynnikiem destrukcyjnym, jeśli nie daje możliwości poprawy i
zadośćuczynienia. Choroba często jest źródłem poczucia winy. Chory
przeżywa problemy zdrowotne jako wyrok Boga karzącego za nieznane sobie
przewinienia. Racjonalne myślenie schodzi u niego na drugi plan.
Pozostaje lęk, pytania bez odpowiedzi i bezradność.
Z całą pewnością wiara nie chroni człowieka od cierpienia. Dlatego nie
może on uniknąć trudnych pytań. "Dlaczego mnie to spotkało i czy jest to
karą za mój grzech?". Wątpliwości te w Starym Testamencie są powodem
zgorszenia, zwłaszcza jeśli cierpienie dotyka cały naród. Człowiek o
słabej wierze sądzi, że Bóg jest słaby, skoro nie radzi sobie z
cierpieniem. Kapłani próbują uspokoić Izraelitów, tłumacząc, że to nie
Bóg zawinił. On nie jest winien tego, co się dzieje. To człowiek zawodzi
popełniając grzech. "Bo oto giną ci, którzy od Ciebie odstępują" (Ps
73,27). Na szczęście nawet ciężkie życiowe doświadczenia, do których
należy także choroba, powodują tęsknotę za Bogiem i łączność z Nim. "To
właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny, moje nerki już
mdleją z tęsknoty" – woła Hiob (Hi 19,27).
Ciąg dalszy artykułu w
nr 5(83)2002
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ
(Kraków)
|