![]() |
|
|
| Strona Główna | numer aktualny | archiwum | indeksy | księgarnia | prenumerata | redakcja | |
|
|
W NUMERZE:
|
ROZMOWA JEST LEKARSTWEM CZ.2 [cz.1] Słuchanie aktywne polega nie tylko na odbiorze tego, co pacjent mówi, ale także, w jaki sposób to czyni. Każde zachowanie chorego ma znaczenie – ton jego głosu, dobór słów, wyraz twarzy, gesty i sposób ubierania się. Wartość poznawczą dla lekarza może stanowić również milczenie pacjenta. Dotyczy to zwłaszcza chorych z depresją. W takiej sytuacji milczenie chorego powinno być przyjęte przez pełne zrozumienia milczenie lekarza. Wówczas sama fizyczna obecność przy chorym, drobny gest życzliwego dotyku mogą okazać się cenniejsze od nadmiaru słów. Antoni Kępiński wyjaśniał studentom i lekarzom, że „najważniejszym lekiem w medycynie jest sam lekarz. Działa on na chorego całą swoją osobowością”. Rozmowa z pacjentem jest trudną sztuką, której umiejętne praktykowanie może być narażone na wiele przeszkód. Pierwszą z nich jest brak czasu. M. Sych podaje wyniki swoich badań, które obrazują, że średni czas przeznaczony na rozmowę z pacjentem w szpitalu wynosił 1 minutę i 20 sekund dziennie. Natomiast C. Wilkinson podaje jeszcze bardziej alarmujące statystyki. Średnia porada u lekarza ogólnego trwa 43 sekundy, a konsultacja 1 minutę 40 sekund. Oczywiście pacjent szuka informacji, gdy lekarz przyjdzie z wizytą, ale wtedy wszyscy się śpieszą. Pacjent może przyjść do jego gabinetu, ale tam lekarz również nie poświęci mu dłuższej chwili, zwłaszcza ten, któremu dużo czasu pochłania praca przy stole operacyjnym. 98% pacjentów będących u lekarza ogólnego i 70% pacjentów podczas specjalistycznych konsultacji szpitalnych potrzebuje mniej niż 2 minuty na opisanie swojego problemu. Nawet podczas konsultacji szpitalnych tylko jeden na pięciu chorych potrzebuje na to czterech minut lub więcej. Poczucie osamotnienia, wskutek braku powiernika swych zmartwień w szpitalu, wywołuje stan zagrożenia bezpieczeństwa. Wówczas pacjent i jego rodzina poszukują ochrony. Często można usłyszeć: „musisz mi znaleźć jakieś dojście do lekarza, bo czuję się zagrożony”. Choć cierpienie, ból i śmierć są doświadczeniami, które spotyka każdy człowiek, to rozmowa na ich temat nastręcza dużo problemów. J. Łuczak wskazuje na niedostateczną wiedzę i umiejętności młodych lekarzy w zakresie komunikowania się z ciężko chorymi i ich bliskimi. Wielu z nich ma poczucie własnej niekompetencji połączonej z zakłopotaniem, spowodowanym okazywaną im nieufnością. Dotyczy to również doświadczonych lekarzy i pielęgniarek, którzy nie pracowali z terminalnie chorymi. Lekarz, chcąc odsunąć od siebie bolesne wspomnienia, potrafi w rozmowie z pacjentem unikać wszystkich sytuacji budzących jakiekolwiek niepokojące skojarzenia. P. Maguire podaje, że lekarze w celu zdystansowania się od uczuć pacjentów, ograniczają zakres rozmowy do tematów niewywołujących emocji, traktują skargi ciężko chorych jako normalne zdarzenia, dają złudne nadzieje i zbywają chorego pustymi frazesami. Lekarze, chcąc ochronić siebie, zapominają o tym, że „miłość jest najskuteczniejszym antidotum na uczucie lęku, dlatego tak ważną odgrywa rolę w relacjach pacjenta z lekarzem i pielęgniarką”. Niepokój wewnętrzny lekarza jest kolejnym czynnikiem, który negatywnie wpływa na jakość rozmowy z pacjentem. Lekarz łatwo przyjmuje fałszywe założenie, że pacjenci oczekują od niego rozwiązania wszystkich problemów. Oczywiście większość lekarzy chce pomóc swoim pacjentom, dlatego tak niechętnie przyznają się, że czegoś nie wiedzą. Jak ujął to Va Beukeson, lekarze, tworzący wokół siebie aurę nieomylności, łatwo usprawiedliwiają swoje zachowanie. Niestety, pragnienie, by nigdy nie zawieść swoich pacjentów, może przeszkodzić w nawiązaniu z nimi szczerego, otwartego i pełnego zaufania kontaktu. Oczywiście, starszemu lekarzowi łatwiej przyznać się, że nie umie znaleźć natychmiastowej odpowiedzi na każdy problem, z którym zetknie się w swej pracy klinicznej; jest to dowodem życiowej mądrości. Natomiast w sytuacji lekarza młodszego może to być postrzegane jako przyznanie się do niewiedzy i braku doświadczenia. Konflikty międzyludzkie, z którymi styka się lekarz w swojej pracy, mogą wywołać jeszcze większy niepokój, jeśli są odbiciem nierozwiązanych prywatnych problemów. Osobiste doświadczenia życiowe lekarza wpływają na jakość jego pracy zawodowej. Czasem zetknięcie się w życiu prywatnym z chorobą, kalectwem czy cierpieniem emocjonalnym może dać lekarzowi lepszy wgląd w podobne problemy pacjenta. Jeśli lekarz jest na tyle silny psychicznie, by podzielić się z chorym własnymi doświadczeniami, to takie osobiste otwarcie się może bardzo wzmocnić wzajemne porozumienie między nimi. Natomiast jeśli własne przeżycia zostawiły w jego psychice rany, które wciąż nie chcą się zagoić, to prawdopodobnie nie będzie on w stanie zareagować ze współczuciem na podobne problemy pacjenta. Lekarz często staje w obliczu sytuacji, wobec której czuje się całkowicie bezradny, zdaje sobie sprawę ze swej niewiedzy i ograniczenia własnych możliwości, mimo to musi sprostać niebezpieczeństwu, nie stracić głowy, wierzyć w swoje zwycięstwo i swe umiejętności. Niepokój lekarza i brak wiary natychmiast udzieliłby się pacjentowi.
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ |