![]() |
|
|
| Strona Główna | numer aktualny | archiwum | indeksy | księgarnia | prenumerata | redakcja | |
|
|
W NUMERZE:
|
Wielu ludzi dzisiaj stawia sobie pytanie: Dlaczego cierpię? Jaki sens ma cierpienie? U niektórych cierpienie wzbudza oburzenie, wielki smutek i rozpacz. Niewielu chrześcijan rozumie konieczność cierpienia: "Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane" (Mt 19,11) – powie Pan Jezus. Pismo św. mówi również: "Błogosławieni, którzy cierpią, błogosławieni, którzy płaczą, błogosławieni jesteście, gdy was prześladują" (por. Mt 5,3-12). Dziwne wydają się te słowa. Bo czy można tak powiedzieć do matki, która straciła w nieszczęśliwym wypadku jedyne dziecko? Czy można patrzeć na radość schorowanej staruszki, która nie spotkała się z miłością swoich dzieci?
Wiemy przecież, że Bóg stworzył człowieka szczęśliwego, bez cierpień.
Dał mu nieśmiertelne ciało; Bóg chciał tylko jednego – by człowiek Go
kochał i był mu posłuszny. Chrystus także cierpiał. Gdzie więc mamy szukać rozwiązania tego problemu? Tylko u Chrystusa, bo On potrafił cierpieć dla dobra ludzi. Przez przeżycie swojej męki uczynił nas szczęśliwymi. Kiedyś przyprowadzono do Jezusa człowieka niewidomego od urodzenia. Uczniowie pytali: "Panie, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, że urodził się niewidomym?". A Jezus odpowiedział: "Ani on, ani jego rodzice, ale by okazała się wielka chwała Boża" (por. J 9,2-3). Jeszcze raz zauważamy na podstawie Pisma św., że cierpienie ma inny sens – sens chwały Bożej, sens zbawczy drugiego człowieka. Kogo Bóg miłuje, temu nie żałuje cierpień. Człowiekowi złemu Bóg nie da cierpień, bo się załamie, ale może dać człowiekowi dobremu, na wzór biblijnego Hioba, któremu odebrał majątek, dzieci, żonę, zdrowie. A Hiob powiedział: "chociaż byś mnie Boże i zabił, i tak będę Cię kochał!" (por. Hi 13,5) – to jest miłość Boga w cierpieniu. Jakże czasami jesteśmy w swoim bólu nieznośni dla otoczenia! Bóg wybiera ludzi, by krzyż swój nieśli cicho i w cierpliwości. Jak złoto doświadcza się w ogniu, tak samo okazuje się, kim człowiek jest w cierpieniu. Gdy się dobrze powodzi, gdy dopisuje zdrowie, gdy jest co jeść, wtedy łatwiej jest klęknąć i modlić się. Lecz kiedy uderzy cierpienie, spadnie krzyż na nasze barki, wtedy trudniej jest powiedzieć DZIĘKUJĘ CI, BOŻE. Pewna osoba, prosząca o Mszę św. w intencji ciężko chorej córki, mówiła: "Jestem bardzo religijna, codziennie przystępuję do Komunii św., lecz jeśli moja córka nie wyzdrowieje, nie wiem, co będzie z moją wiarą w Boga". Gdzież jest jej doskonałość, świętość? Czy Bóg jest dobry tylko wtedy, gdy daje łatwe i przyjemne rzeczy, a gdy chce wypróbować – wtedy już nie? Cierpienie to Boże powołanie. Kto cicho niesie swój krzyż za Chrystusem, jest wielki. Takim człowiekiem był na pewno o. Maksymilian Kolbe. Ze względu na słabe zdrowie zastanawiano się nawet, czy udzielić mu święceń kapłańskich. Jednak był on tytanem pracy, bo swoje cierpienia, choroby i dolegliwości łączył z cierpieniami Chrystusa. Nieraz pytamy, skąd brał tyle sił? Mając tak słabe zdrowie, był wzorem pracy, "rozmachu" apostolskiego i zdobywcą dusz. Bóg doświadczył go, posyłając do obozu koncentracyjnego. Czy Bóg go nie kochał? Przeciwnie, chciał, by przez ofiarę życia – oddanie się za brata – zaistniała większa chwała Boża. Zarówno Chrystus, jak i Kościół chorych i cierpiących stawiają w centrum swojej troski. To oni są najbardziej podobni do Jezusa Chrystusa. On sam zawsze ze współczuciem zbliżał się do chorych, stawał się ich obrońcą i wybawicielem. Chrystus mówi: "Byłem chory, a nie odwiedziliście Mnie" (por. Mt 25,43). Zatem pamiętajmy, że każde zaniedbanie chorego jest grzechem przeciw przykazaniu miłości. Nieprawdą jest, jak może słyszymy od niektórych, że człowiek chory, stary jest nikomu niepotrzebny. W imieniu Boga możemy powiedzieć: "Jesteście potrzebni rodzinie, Kościołowi, bo z Waszej starości i choroby wyrasta nowy człowiek. Człowiek ofiary i poświęcenia. To Wy wychowaliście swoje dzieci, a teraz w starości wychowujecie swoje wnuki, przekazując im prawdy o Bogu i człowieku. To Wy, chorzy, ofiarujecie swoje cierpienia, swoje łzy za samych siebie i za innych, stając się tym samym współpracownikami Boga". Można powiedzieć, że pokój chorego to miejsce święte. Powinna tam panować cisza, spokój, przecież to miejsce ofiary. Jesteście skarbem Kościoła, bo przynosicie Bogu chwałę. Przez swoje cierpienia wynagradzacie za innych i wypraszacie wiele łask.
Ks. Stanisław Filipiak SCJ |