|  Strona Główna  | numer aktualny  | archiwum  |  indeksy  | prenumerata  |  redakcja  |

W NUMERZE:


MŁODYM SERCEM

Nie zasłaniaj mi słońca,

niczego bardziej nie pragnę! – miał powiedzieć 2300 lat temu grecki filozof Diogenes z Synopy, gdy Aleksander Wielki zapytał go, czy ma jakieś życzenie.

Słońce – wschodzi i zachodzi na niebie każdego dnia, zjawisko jak najbardziej normalne, w każdym razie, można się przyzwyczaić… Jego wschód oznajmia, że już czas rozpocząć pracę, a zachód, że należy udać się na spoczynek.

Przez wieki wyobrażenia o słońcu zmieniały się wraz z wierzeniami, którymi żyły narody w różnych miejscach ziemi. Słońce jako jedyne źródło światła i ciepła – a zatem i życia – czczone było w Egipcie, starożytnej Grecji, Rzymie…

Potem przyszło chrześcijaństwo. Wyznawcy Chrystusa poczęli na nowo interpretować znaki na niebie, umieszczając na jego firmamencie Bóstwo Zbawiciela. Z czym dzisiaj kojarzy się chrześcijanom słońce?

Na pewno niesie ciepło, wprowadza ludzi w stan oczekiwania na życie, które wkrótce ma się odrodzić. Niesie wiosnę, pogodne dni, czerwień rumianych policzków, urok lśniących włosów. Słońce to odrodzenie do życia; przyroda po długim zimowym śnie budzi się, by zazielenić cały świat. Odrodzenie… ciepło… radość… Czy te pojęcia nie powinny przynieść nam na myśl innego, jakże ważnego słowa – Zmartwychwstanie?!

Zmartwychwstanie natury wraz ze słońcem powinno się łączyć w naszych sercach z chwalebnym powstaniem z martwych Zbawiciela. To właśnie On wlewa w nasze serca nadzieję na lepsze jutro, zsyła na ziemię ciepło. Stworzył dla nas wielkie, piękne słońce. Stworzył słońce, czy po prostu Sam jest Słońcem?

Uczestnicząc we Mszy świętej, mamy niepowtarzalną okazję obcować z tajemnicą ofiarowania się Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Napełnieni jego mocą, mamy siłę za każdym razem zmartwychwstawać ze snu niewiary i zwątpienia do czynu i świadectwa miłości. Umacniając się Ciałem Chrystusa i Jego nauką, przybliżamy się do Słońca, którym jest On sam.

Osobiście zawsze z nadzieją czekam wiosny, słońca i radości ze Zmartwychwstania Pana. Z okazji nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy życzę każdemu, by pragnął słońca każdego dnia, przez cały rok, a wychodząc z kościoła po zakończonej Mszy świętej, czuł w sercu słoneczne promienie Jego Miłości.

Iwona Końko
(Lublin)