|  Strona Główna  | numer aktualny  | archiwum  |  indeksy  |  prenumerata  |  redakcja  |

W NUMERZE:


DRODZY CZYTELNICY!
Ks. Jan Strzałka SCJ

EWANGELIA CIERPIENIA
Jan Paweł II

MARZENIA MARCINA
Barbara Kołodyńska
Elżbieta Stachera
Iwona Półtorak

WSPÓŁPRACOWNIK "WSTAŃ" LAUREATEM KONKURSU LITERACKIEGO

DROGA KRZYŻOWA
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ

OCZY CHORYCH WYGLĄDAJĄ NADZIEI
Jadwiga Lasota

SŁOWA OCZEKIWANE

PRZEMIENIONE CIERPIENIE
Ks. Lucjan Szczepaniak SCJ

OTWARTE SERCE
Tomasz Tokarczyk

DZIELMY SIĘ SOBĄ JAK CHLEBEM
Redakcja

DUCHOWI MISJONARZE
Kl. Grzegorz Gąkiewicz SCJ

UMIEĆ POGODZIĆ SIĘ Z LOSEM
Czytelniczka

OCZY CHORYCH WYGLĄDAJĄ NADZIEI

Z listu do przyjaciela...

"Zapytałeś mnie o służbę drugiemu człowiekowi, o to, jak to jest być pielęgniarką? Nie umiałam Ci odpowiedzieć. Może ten list przybliży świat, w którym jestem od kilkunastu lat.
Tak wielu ludzi, radości i cierpienia, życie i śmierć wypełniają czas. Najlepiej pamiętam te osoby, z którymi wspólnie walczyliśmy o kolejny dzień. I czasami taka ogromna bezradność, ale i promyk radości, gdy na zbolałej twarzy pojawia się cień uśmiechu i wdzięczność. Jak wiele można się nauczyć od chorego człowieka. Czy cieszysz się chmurką, którą widać przez okno? A jaka radość ze spokojnej nocy i usłyszanych słów: Dziś po raz pierwszy od kilku dni przespałem całą noc. Ile nadziei, że kolejny dzień będzie lepszy. Jak wiele u pacjentów wrażliwości i jaka spostrzegawczość. Kiedyś w zamyśleniu zbliżałam się do pana Kazimierza i usłyszałam: Dziś jeszcze siostra na mnie nie spojrzała. Miał rację, ponieważ po wejściu na salę zajęłam się wykonywaniem zabiegu i dopiero usłyszany wyrzut uświadomił mi to zaniedbanie.

A ile uśmiechu z porannego przekomarzania, że na męskich salach nikt nie jest ogolony i niedługo ich nie rozpoznam. Po takich rozmowach kolejny dzień rozpoczyna się wyczekiwaniem, czy zauważę zmianę w wyglądzie i potwierdzę słowami uznania. Po przywitaniu są błyski radości w naszych oczach. Jeszcze chwila na opowieści z poprzedniego dnia: wnuczka przyniosła laurkę i bardzo tęskni za dziadkiem; córka była tylko chwilkę po pracy, ale w sobotę przyjdzie cała rodzina; mam tak dobrą sąsiadkę, bo choć sama chora, przyszła w odwiedziny i dba w domu o kwiaty; syn obiecał, że przyjdzie po południu... Jest nadzieja i oczekiwanie, poczucie bycia kochanym i potrzebnym.

Jednak są również osoby samotne. Nie spoglądają w stronę wejścia, ponieważ nikogo się nie spodziewają. Często mają pretensje o wszystko: zupa była niesmaczna, bolał zastrzyk, kroplówka źle kapie... Jednak gdy te wszystkie uwagi przyjmie się ze zrozumieniem i otwartością, można usłyszeć: Siostra to nigdy się nie denerwuje. Następnego dnia, stając w drzwiach, widzę skierowany na mnie wzrok, wyrażający oczekiwanie, które stopniowo zmienia się w ciągu następnych dni w uśmiech. Jestem wdzięczna chorym, że obdarzają mnie zaufaniem, pytają o radę, dzielą się swoim niepokojem czy osiągnięciami. Widząc ich wytrwałość w cierpieniu i walkę o zdrowie, uczę się pokory. Wiem, że są momenty, do których jeszcze nie dorosłam. Nikt mnie nie przygotował do towarzyszenia w umieraniu. Żałuję, że na stawiane pytania «Czy to już?», nie umiałam odpowiedzieć prosto i szczerze. Takie niedomówienia są również pomiędzy chorym i rodziną. Jedna osoba przed drugą nie chce się przyznać, że wie, że czuje, iż zbliża się czas odejścia do Pana. Tkwi we mnie bunt, że chorzy odchodzą samotnie, z dala od najbliższych, że nie ma ich kto trzymać za rękę w tych ostatnich chwilach.

Nie wiem, czy przybliżyłam Ci cząstkę mojego świata. Ten list to tylko mała kropelka codzienności. Tak dużo w niej osób, tak różne sytuacje i refleksja, że można było zrobić więcej i lepiej. Gdy brakuje sił, kieruję wzrok w stronę krzyża, by tam oddać to wszystko, co przygniata. Proszę o pomoc słowami Matki Teresy: «Panie... spraw, abym dziś i każdego dnia widziała Ciebie w osobach chorych i abym pielęgnując ich, posługiwała Tobie»".

Jadwiga Lasota

 

© 1999 - 2004 SCJ PL